Jestem, pamiętam, czuwam - rozważanie apelowe bp Kaszaka Drodzy Pielgrzymi! Stajemy do apelu przed obliczem Czarnej Madonny i wołamy do naszej Pani, Matki i Królowej: jestem przy Tobie, pamiętam i czuwam! Ileż to razy powtarzaliśmy te słowa. Ale czy zawsze szły za nimi nasze czyny? A przecież pamiętamy, Matko nasza Najukochańsza, że Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, mówił: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7,21).

Przyjrzyjmy się więc słowom Jasnogórskiego Apelu, zastanówmy się nad ich treścią. Mówimy: "jestem" - a często obecni jesteśmy tylko ciałem. Gdzie w tym czasie jest nasze serce, nasz umysł? Czyż nasze myśli nie mkną do różnych spraw, odległych sytuacji. Jakże często trudno nam pobożnie i w skupieniu odmówić "Zdrowaś Maryjo". A przecież miłość wyraża się przede wszystkim poprzez obecność.

Maryjo, nasza Wspomożycielko, nasz Ratunku, czy poświęcam swój czas na bycie z Tobą? Czy zdaję sobie sprawę z tego, że chwile ofiarowane Tobie nie są czasem zmarnowanym, ale przeradzają się w dobro i pożytek dla mnie, dla mojej Ojczyzny i całego świata?

Mówimy: "pamiętam". Człowiekowi na długo w pamięć zapadają trudne, bolesne przeżycia, tym bardziej, że nieustannie jesteśmy bombardowani złymi wiadomościami. Ale czy pamiętam o dobrach, jakie spłynęły na mnie z nieba wysokiego, właśnie przez Twoje ręce, Matko? Zamiast biadolić i narzekać, warto wspomnieć i jeszcze raz przeżyć piękne chwile. To nie tylko wlewa w nasze serca nadzieję, ale pomaga nam wytrwać w dobrym, zwłaszcza wówczas, gdy przeżywamy problemy i trudności. Wspomnienie otrzymanego dobra uświadamia nam, że jest Ktoś, komu na nas naprawdę zależy. A to z kolei pomaga nam żyć i z ufnością spoglądać w przyszłość. A jeśli już o łaskach mi wyświadczonych pamiętam, czy potrafię być wdzięczny za te wszystkie dary? Pamięć i wdzięczność powinny zawsze iść w parze. A jak to wygląda w naszym narodzie? Niech odpowiedzią na tak postawione pytanie będą słowa św. Siostry Faustyny, która po widzeniu, jakie miała z łaski Pana Jezusa, a które odnosiło się do naszej kochanej Polski i życzliwości, jaką Pani Jasnogórska darzy naszą Ojczyznę, napisała: Wieczorem ujrzałam Matkę Bożą, z obnażoną piersią i zatkniętym mieczem, rzewnymi łzami płaczącą, i zasłaniała nas przed straszną karą Bożą. Bóg chce nas dotknąć straszną karą, ale nie może, bo nas zasłania Matka Boża. Lęk straszny przeszedł przez moją duszę, modlę się nieustannie za Polskę, drogą mi Polskę, która jest tak mało wdzięczna Matce Bożej. Gdyby nie Matka Boża, na mało by się przydały nasze zabiegi (Dz 686).

Mówimy: "czuwam". Czuwam - to znaczy unikam okazji, w których zło mogłoby mnie zwyciężyć. Czuwam - to znaczy formuję sumienie wedle Prawdy, tak bym potrafił odróżnić dobro od zła i bym nigdy zła dobrem nie nazwał. Czuwam – to znaczy nie daję się zwyciężyć znieczulicy społecznej, obojętności na to, co się dzieje z drugim człowiekiem, zwłaszcza, gdy jest on bezbronny, niewinny, a czasem nawet jeszcze nienarodzony, a już karany i zabijany.

Zakończmy te nasze apelowe rozważania słowami Pisma Świętego: Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! (1J 3,18).

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież